Wróżymy tylko osobom pełnoletnim - REGULAMIN PRÓŚB O WRÓŻBĘ - Kliknij i przeczytaj koniecznie!

Pytaj i odpowiadaj - zapraszamy na nasz nowy serwis - Pomóż nam go rozkręcić!

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Od miłosnego oczarowania
19-11-2009, 16:50:29
Post: #1
Od miłosnego oczarowania
Miłość (1)


Od miłosnego oczarowania po usankcjonowany związek
Miłość jest stanem upojenia, w którym zapewne każda ludzka istota potrzebuje odnaleźć spełnienie.


Mimo iż miłość w naszym społeczeństwie jest bardzo cenionym towarem, to jednak, podobnie jak śmierć, stanowi temat tabu. Nie przypadkiem zresztą miłość i śmierć w umyśle ludzkim stanowią nierozłączną parę, spłatają się z sobą, czy wręcz utożsamiają. W mitach, legendach i baśniach, podobnie jak w relacjach międzyludzkich, szaleństwo, czy pełnia miłości wydają się nas prowadzić do granic możliwego, prowokują do odkrywania i poznawania własnych predyspozycji, popychają do ich przekraczania, wychodzenia poza osobiste ograniczenia, a więc - śmierć.

MIŁOSNE OCZAROWANIE


Wszystko odbywa się tak, jakby miłość, czy, ściślej rzecz biorąc, konglomerat niekontrolowanych zachowań i emocji popychał nas do wyjścia z siebie. Wiemy - i przyjmujemy ze zrozumieniem - to, że miłość czyni nas nieco szalonymi. Uczucie miłości, które dwoje ludzi przeżywa nawzajem do siebie, sprawia, że stają się irracjonalni, niepodobni do innych, izolują się od reszty świata i otoczenia. Stan ten wprowadza ich w taką egzaltację, podniecenie, oczarowanie, że wydają się oderwani od rzeczywistości,
jakby żyli w innym świecie. Zalew emocji i natłok odczuć obezwładniają rozum, redukują wolę do najprostszych, choć tchnących fanatyzmem sposobów wyrazu, a ich umysły padają ofiarą obsesyjnych myśli, które sprawiają, że stają się ślepi, głusi i obojętni na wszystko, co nie jest obiektem ich miłości. Innymi słowy, miłość jest stanem niezrównanego upojenia, które, z chwilą gdy uczucie słabnie, wyczerpie się, ulotni, pogrąża nas w głębokim pomieszaniu, rozczarowaniu, wewnętrznej pustce. Gdy uciszy się ocean emocji, podgrzewany ogniem miłości i wracamy na spokojne wody, pojawia się rozpacz, dziwne, niepokojące poczucie pustki. Współczesna psychologia porównuje miłość do inflacji ego. Jest w tym uczuciu pewna przesada, przebranie miary. Gdy jednak wygaśnie entuzjazm, odżywiający się iluzją, fantazjami, nieświadomymi projekcjami umysłu, pustka, jaka pozostaje, bywa nie do wytrzymania. Człowiek zakochany czuje się wyzuty z siebie, czy może przestaje być sobą, owładnięty pragnieniem drugiej osoby, projektowania w niej siebie lub wchłonięcia obiektu swojej miłości, zatarcia granic. Gdy jednak znika miłosne oczarowanie, powracają granice - okrutne, przytłaczające.

TABU MIŁOŚCI


Miłość jest to uczucie, które nie podlega żadnym regulaminom. Stoi ono za wieloma wypadkami i dramatami w historii ludzkości, nierzadko niszczycielskimi i zabójczymi, zarazem jednak odżywia serce, marzenia, wyobraźnię, jest obecne w sztuce i rozrywce, mimo to pozostaje tabu z tej prostej przyczyny, że jest całkowicie aspołeczne. W końcu człowiek odkrył wiele innych sposobów popadania w upojenie. Są to jednak sposoby sztuczne, które rodzą uzależnienie, niewole, stopniowo wyniszczają. Miłość natomiast nie potrzebuje żadnych zewnętrznych wytworów. Jest spontanicznym stanem, który powstaje, gdy człowiek znajduje się w obecności drugiej osoby. Stan ten jednak, jakkolwiek intensywny i doskonały, nie trwa wiecznie, gdyż wynika z nieświadomej potrzeby połączenia z sobą samym, która z oczywistych powodów nie może zrealizować się poza sobą, choćbyśmy kochali drugą osobę lub sądzili, że ją kochamy bardziej niż siebie. Dlatego z naszego punktu widzenia, jeśli zgodzimy się, że życie jest niekończącą się lekcją, która zmusza nas nie tyle do rozwoju, ile wiecznej transformacji, najczęściej na przekór samym sobie, gdyż chętnie odwracamy się od siebie, powinniśmy uznać miłość za doświadczenie niezbędne do przebudzenia świadomości. Tymczasem z innych powodów, istotnych dla trwałości wspólnot ludzkich, ale również interesów jednostkowych, miłosne zauroczenie, wykraczające poza zmysły, emocje i funkcje rozrodcze, stopniowo zostało poddane prawom i zasadom społecznym.

OD MIŁOŚCI PO USANKCJONOWANY ZWIĄZEK DWOJGA


Czy można ugasić ogień, którego płomień wciąż się odradza, sycąc samym sobą? Jak przeciwdziałać stanowi duszy którego natury nie znamy i nie potrafimy kontrolować, który jest silniejszy od nas, który uwodzi i czyni fanatykami najrozsądniejszych z nas? Spragniony musi pić, inaczej wyschnie na śmierć. Dlatego właśnie społeczności często popadały w sztuczne, zbiorowe szaleństwo i upojenie, z pozoru nie mające nic wspólnego z miłością odczuwaną przez dwie istoty. Miłość dwojga, której nie sposób usunąć ze świadomości, została zrytualizowana. Jak sięga pamięć, nasi przodkowie dążyli do udomowienia i sakralizacji miłości. W ten sposób powstała z jednej strony para, będąca wzorem współczesnych małżeństw, z drugiej zaś - miłość mistyczna, marginalna i wyjątkowa; jedna nie ma nic wspólnego z drugą, obie zostały jednak zintegrowane społecznie i religijnie. Miłość jest więc po prostu iskierką, która popycha dwie istoty do połączenia się na dobre i na złe. Próżnia, jaka powstała, gdy miłość została sprowadzona do „uspołecznionej pary", sprowokowała wiele kompensacji i odchyleń, przy czym potrzeba upojenia nie zawsze jest spełniona.

Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi



Odpowiedz