Wróżymy tylko osobom pełnoletnim - REGULAMIN PRÓŚB O WRÓŻBĘ - Kliknij i przeczytaj koniecznie!

Pytaj i odpowiadaj - zapraszamy na nasz nowy serwis - Pomóż nam go rozkręcić!

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Od tabu miłości do ekstazy
19-11-2009, 16:57:47
Post: #1
Od tabu miłości do ekstazy
Miłość (2)


Od tabu miłości do ekstazy


Kolejny raz wracamy do mitu Adama i Ewy, ich historia, choć zwyczajna, prosta, jest pouczająca.


Jeśli głębiej się nad tym zastanowić, miłość zawsze była tematem tabu z tego prostego powodu, że przekracza nasze zrozumienie i wywołuje zachowania sprzeczne z porządkiem społecznym, czy może zachowania, które się w nim nie mieszczą i nie chcą mu się podporządkować. Aby zilustrować ten wywód, posłużymy się przykładem powszechnie znanego mitu, dotyczącego grzechu pierworodnego.
Z historycznego punktu widzenia wiemy współcześnie, że chodzi o legendę mityczną, zrelacjonowaną i poprawioną przez redaktorów Biblii, zainspirowanych mitem o wiele bardziej starożytnym, którego ślady zapisu odnajdujemy w Mezopotamii. Wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z mitem, przekazywanym z pokolenia na pokolenie drogą ustną, który istniał o wiele wcześniej, niż wskazują zapisy ryte pismem klinowym przez sumeryjskich pisarzy. Jeżeli wierzyć tej opowieści, kłopoty ludzkości zaczęły się z dniem, gdy Ewa zerwała zakazany owoc i ofiarowała go swojemu towarzyszowi, Adamowi, wskutek czego zostali razem wygnani z ogrodów Edenu i przeklęci wraz ze swym potomstwem.

PROSTA HISTORIA


Ta uproszczona relacja mitu, w rzeczywistości obarczonego symbolami o wiele bardziej znaczącymi i złożonymi, łatwo może zostać odrzucona en bloc przez światłe, wykształcone umysły, które dopatrzą się w niej jednej z tych dziecinnych opowiastek, starożytnych legend, w których tak lubuje się gatunek ludzki. Jednak powszechny sukces tej przypowieści, która przetrwała przez tysiąclecia, wynika z faktu, że pobrzmiewają w niej echa starożytnej wiedzy, zapomnianego języka, czy wręcz, kto wie, realnego wydarzenia, które wciąż jest aktualne, żywe i wzbudzające rezonans w pamięci indywidualnej i zbiorowej. I nie chodzi o to, czy Ewa naprawdę zerwała owoc zakazany z drzewa ani że ofiarował go podstępnie Adamowi, aby dostać od niego to, na czym jej zależało. Byłaby to wulgarna, prostacka interpretacja mitu, którego wymowa symboliczna i realna jest o wiele dosadniejsza, piękniejsza i bardziej okrutna zarazem. Przekonajmy się dlaczego. Zastanawianie się nad sprawami prostymi z pozoru prowadzi nas często do granic rozumu, czyli do punktu, w którym nasz umysł nie jest już zdolny do pojmowania, musimy więc odwołać się do innych instancji, by pojąć rzeczywistość. Im prostsza historia, tym więcej zawiera sensu.

GRZECH EKSTAZY


Zadajmy więc sobie pytanie, co takiego mogło w sobie mieć to drzewo, że jego owoców nie wolno było zrywać i spożywać Adamowi i Ewie? I dlaczego skosztowanie, załóżmy jabłka, było grzechem? Czyżby redaktorami jahwisty i elohisty kierowała przekora? A może uważali, że jest ona atrybutem Boga? Osobiście wątpię w to. Jeśli Ewa naprawdę popełniła błąd, występek czy wykroczenie, na czym miałyby one polegać?
A może jest to, po prostu, opowieść o poczuciu winy, o pojawieniu się u istot ludzkich wrodzonej funkcji, która wyłoniła się z odmętów pierwotnego chaosu świadomości, w którym umysł wegetował w samozadowoleniu roślin?
Czy może Ewa, czy istota, którą symbolizuje, zerwała owoc lub roślinę, która była afrodyzjakiem, zdolnym nie tylko do zintensyfikowania rozkoszy miłości i seksu, ale również wzbudzającym wyjątkową radość, niezwykłe odczucia, zmieniające percepcje tak dalece, że poczuła się oderwana od ziemi, wyrzucona z ciała, porwana wirem niewysłowionych odczuć w stanie ekstazy?
Potrzebowała narkotyku, aby znaleźć się w stanie, w jakim nie mogła się bez niego obyć, aż nastąpiło tak zwane uzależnienie. A z owego uzależnienia, które legło, być może, u podstaw słynnego rozszczepienia natury ludzkiej na dobro i zło, narodziła się świadomość dobrego i złego. Wszystko wskazuje na to, że pojęcie grzechu, tak jak je definiował żydowski teolog Filon z Aleksandrii na progu naszej ery, i jakim posługuje się chrześcijaństwo, aby tworzyć znane nam zakazy, w związku z czym kobiety przez ponad dwa tysiące lat ponosiły jego konsekwencje, było wyłącznie opinią, prywatną interpretacją mitycznej opowieści, mającej z gruntu odmienną wymowę. Wiemy bowiem współcześnie, że ludy myśliwsko-zbierackie, których mitycznymi przedstawicielami są Adam i Ewa, znały i spożywały rośliny i owoce halucynogenne, chociażby w celach leczniczych. Ewa popełniła więc grzech ekstazy. Jednak, według biblijnej opowieści, nie popełniła go sama. Pociągnęła Adama za sobą.

MIŁOŚĆ ABSOLUTNA


Skoro więc miłość może prowadzić kobiety i mężczyzn do ekstazy, nic dziwnego, że w naszym społeczeństwie, gdzie rządzą prawo i porządek, uchodziła ona za tabu. Jak wiadomo, zakaz ten nie obowiązywał Znały go również społeczeństwa pierwotne. Co znaczyłoby, że miłość jest sprzeczna z porządkiem społecznym, z wyjątkiem miłości tchnącej staroświeckim sentymentalizmem, miłości podporządkowanej więzom małżeńskim i rodzinnym, cementującym społeczeństwo, która jednak, jak wiadomo, współistnieje zawsze z fantazjami, zboczeniami, rozpustą i ich pochodnymi, często okrutnymi i odrażającymi, jakie występują we wszelkich wspólnotach ludzkich.
Tymczasem właśnie taka miłość prowadzi do ekstazy wykraczającej ponad rozdzielające ludzi pragnienie posiadania i władzy, ekstazy, do której nawiązują wszelkie mity o stworzeniu świata. Tak jakby w stanie osiągalnym dzięki miłości ludzie łączyli się ze sobą, stając się jednym ze wszystkim, co ich otacza, wszystkim, co istnieje, odczuwając coś w rodzaju absolutnej jedności. Tak w każdym razie dowodzą duchowi przewodnicy, przemawiający we wszelkich językach świata. Rzadko jednak znajdują posłuch u wyznawczyń i wyznawców religii naszej planety, gdyż światu zawsze dramatycznie brakuje miłości.

Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi



Odpowiedz