Wróżymy tylko osobom pełnoletnim - REGULAMIN PRÓŚB O WRÓŻBĘ - Kliknij i przeczytaj koniecznie!
Pytaj i odpowiadaj - zapraszamy na nasz nowy serwis - Pomóż nam go rozkręcić!
|
Egipskie Domy Życia
|
|
19-11-2009, 17:41:52
Post: #1
|
|||
|
|||
|
Egipskie Domy Życia
Egipskie Domy Życia Świątynia jako ośrodek leczniczy Pełniąc funkcję świątyni, a zarazem ośrodka leczniczego dla ciała i ducha, Dom Życia był również miejscem symbolicznego uzdrawiania duszy. Paradoksalnie, człowiek współczesny kojarzy dobre samopoczucie z zadowoleniem i szczęściem, natomiast zdrowie - z chorobą. Tak więc społeczna i ekonomiczna polityka zdrowotna oraz ministerstwo zdrowia faktycznie zajmują się chorobą, która wydaje się nieuchronnym fatum. Znaczyłoby to, że troszczymy się o zdrowie dopiero wtedy, gdy jesteśmy chorzy. Generalnie rzecz biorąc, mamy zwyczaj uważać chorobę za rodzaj nieuchronnego dopustu, któremu nikt się nie wymknie, inicjacją, której trzeba się poddać prędzej lub później. Praktykowane współcześnie „pokrywanie kosztów" leczenia przez towarzystwa ubezpieczeniowe dobrze ilustruje naszą postawę w obliczu choroby. Innymi słowy, nie mamy zamiaru ponosić odpowiedzialności finansowej ani tym bardziej moralnej za nasze schorzenia, czyli zrozumieć przesłania, jakie usiłuje przekazać nam nasze ciało za pośrednictwem symptomów, które zdradza, gdy jesteśmy „chorzy", słowo, którego etymologia w wielu językach europejskich wywodzi się od „złego nawyku". Z wyjątkiem chorób dziedzicznych i wrodzonych, za które ewidentnie nie jesteśmy moralnie odpowiedzialni, źródłem naszych chorób są zwykle „złe nawyki", czy zaburzenia psychiczne i fizyczne, na które nie zwracamy uwagi, a które, naturalnie, przyczyniają się do utraty naszego zdrowia. LEPIEJ ZAPOBIEGAĆ, NIŻ LECZYĆ Tymczasem najłatwiej uporać się ze złymi nawykami zapobiegając im. Odnosi się wrażenie, że w Egipcie, podobnie zresztą jak w Mezopotamii, a więc w starożytnych cywilizacjach, choroba nie tylko nie uchodziła za nieuchronne fatum, a w jej zwalczaniu posługiwano się zarówno lekami i wywarami, które, chociaż uzyskiwane metodą prób i błędów, były często bardzo skuteczne, ale również egzorcyzmami, gdyż wychodzono z założenia, że słabość ciała często jest jednoznaczna z chorobą duszy i umysłu, czy wręcz jest ich skutkiem. Aby więc przeciwdziałać zaburzeniom duszy i umysłu i ich szkodliwym oddziaływaniom na organizm, kapłani, pisarze, medycy i magowie egipscy tworzyli rodzaj sanatoriów, w których stosowano zabiegi prewencyjne. Miejsca te nazywano Domami Życia, ponieważ były ośrodkami odnowy ducha i ciała. Miały, naturalnie, wiele znaczeń symbolicznych i posługiwały się religijnym sztafażem, gdyż, jak wiadomo, w starożytnym Egipcie religia i życie społeczne, a także życie codzienne współistniały ściśle ze sobą. DOM ŻYCIA, CZYLI ŚWIĄTYNIA HATOR Dom Życia, egipski Peranch, był zatem przede wszystkim Świątynią Mądrości przodków i odwiecznej wiedzy, która stanowiła oś i spoiwo całej kultury egipskiej do tego stopnia, że upadek wspaniałej cywilizacji egipskiej zbiegł się w czasie z okresem, w którym strażnicy świątyni, a więc strażnicy Mądrości, zniknęli, a Domy Życia zamknęły swoje wrota i ustał przekaz ścieżki nauczania, która przyświecała narodowi i jednoczyła go. I tak na przykład w Denderze, tuż obok świątyni Hator, bogini miłości i radości, ale również opiekunki wiecznej odnowy życia roślinnego, zwierzęcego i ludzkiego, czyli opiekunki regeneracji, znajdowała się inna świątynia, stanowiąca rodzaj sanatorium, w którym bogini Hator dokonywała cudownych uzdrowień. W ruinach tego Domu Życia odnaleziono ślady czegoś, co było zapewne źródłem tryskającym spod cokołu posągu Hator, którego wody opływały cztery mury świątyni, nabierając uzdrowicielskich i regenerujących właściwości udzielanych przez wielką boginię Egiptu. Były to więc zapewne lecznicze termy, których wody miały uzdrawiać chorych. Wnętrze podzielone było na małe, jednoosobowe pomieszczenia, każde wyposażone w łóżko, niewątpliwie dla pacjenta; cele te położone były po obu stronach korytarza, którym płynął strumień wody z term. Zwykle oprócz zabiegów cielesnych pacjenci byli również leczeni snem; sny, które śnili w tym czasie, opowiadali oniromantom, zwanym onirokratami świątyni. Oniromanci interpretowali sny pod kątem terapeutycznym. Tak więc w Domach Życia kapłani, pisarze, medycy i magowie, których obowiązkiem było asystowanie chorym, nie poprzestawali na leczeniu ciała; nieśli też ulgę duszy, głównie za pośrednictwem uważnej analizy snów, śnionych podczas kuracji w Świątyni Odnowy Hator. Jak widać, nie wymyśliliśmy niczego nowego. I choć medycyna współczesna jest o wiele bardziej rozwinięta i powszechniej dostępna, nastąpiło w niej jednak oddzielenie ciała od duszy. Lekarze egipscy, podchodząc do chorego ciała, zawsze zajmowali się również stanem zamieszkującego w nim ducha. Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać. |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|








