Wróżymy tylko osobom pełnoletnim - REGULAMIN PRÓŚB O WRÓŻBĘ - Kliknij i przeczytaj koniecznie!

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
18-03-2014, 23:54:23
Post: #16
RE: Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
Też mnie nie zrozumiałaś oczywiście scenariuszy może być wiele ale ja nie mowie o tym co potem tylko co w danej chwili.
A takiej osobie raczej trudno spojrzec w przyszłość uśmiechnąć sie i powiedzieć, ok bedzie dobrze było mineło, tak miało być.
Bo to ucieczka w danej chwili od tego co sie czuje, a jeśli ktoś tak potrafi..to gratuluje siły..albo inaczej to ocenie ..uczucie to było g...warte.
Nie mowie o umartwianiu sie bo i po co ale jak czytam te zlote rady..to mi sie cofa za przeproszeniem.
To jak bal charytatywny grubych bankierow mowiacych o glodujacych w afryce.
Zgadza byc moze bedzie lepiej byc moze dane nam spotkac kogos w przyszlosci..ale w danej chwili nie jest to lekarstwem bo nie da sie uciec przed samym soba i uczuciami..chyba ze tak jak mowilem sa one fikcyjne.
Nie zachecam do umartwiania i zarazania swiata swoim cierpieniem ake nie mozna przeciez powiedziec sobie..ok bylo mineło stało sie bylo minelo.
Zalezy tak jak pisalem od osoby..zwoazku jakie to uczucie bylo ..ile te osoby razem byly.
I nie mowie droga jolu o przywiazywaniu kogos do siebie..ale probie transformacji tych uczuc na lepsze swiadomej probie naprawy..wtedy coz jak juz nie da rady to przynajmniej mozna sobie szczeze powiedziec..probowalem..walczylem o to co we mnie prawdziwe o to co czuje.
Wiem ze teraz jest tendencja do wymiany na nowe lub wyrzucenia na smietnik zamiast proby naprawy..ale to moim zdaniem najlatwiejsza droga.
I ludzie moim zdaniem zbyt szybko z siebie rezygnuja odpuszczaja.a prowadzi to moim zdaniem do utraty tego co cenne wartosciowe i prawdziwe w nas.
Bo zwiazek to przecierz nie tylko motylki i te piekne chwile ,ale takze wspolne problemy, oddalenie , powroty, i gdy umiemy o ta milosc walczyc i być z soba pomimo a nie dlatego ze to ta miłość nabiera znaczenia i daje nam naprawde wieke bogacywa wewnetrznego..mimo cierpienia
Zacytuj ten post w odpowiedzi
19-03-2014, 09:15:59
Post: #17
RE: Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
Wszystko pięknie ładnie, ale nie można zatrzymać przy sobie kogoś na siłę... nawet próby te największe mogą okazać się jeszcze większym gwoździem do trumny. Czasem lepiej odejść, poddać się niż walczyć z uporem maniaka o to co i tak jest przekreślone... tutaj jedynie może czas przynieść korzyść.

Jak piszesz Ty i autorka tematu, trzeba przejść wszystkie etapy, ale ich długość zależy od predyspozycji i siły wewnętrznej danej osoby. Dzięki samoświadomości i zrozumieniu prawd rządzących tym światem, możemy na wszystko inaczej spojrzeć, i to właśnie nazywam szczęściem.

Powiem tak, nawet w największym dole staram się znaleźć promień szczęścia... rozumiem ten schemat i dzięki temu można stać się wolniejszym.

Każdy z nas jest inny, i co innego na niego oddziałuje... masz rację, dobre rady można zachować dla sb, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby pokazać jak każdy z nas sobie radzi z rozstawieniem, a nóż, osoba która przeżywa rozterki rozstania stwierdzi "jestem szczęściarą/rzem on ma gorzej niż ja" i zobacz jest szczęście ;)

Najważniejsza rzecz to trzymać się i wciąż szukać, szukać twórczych dróg, szukać samotności, szukać czasu na bycie i działanie, szukać sensu istnienia; trzeba trwać, bo dzika natura daje obietnice, że po zimie zawsze nadchodzi wiosna.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi



19-03-2014, 09:19:19
Post: #18
RE: Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
Przecierz ja nic nie mowie o przywiazywaniu do siebie.
I tez jestem raczej osoba starajaca sie isc do przodu.
Widze ze poprostu mowimy o czym innym.
Zacytuj ten post w odpowiedzi
20-03-2014, 21:00:46
Post: #19
RE: Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
tak pół żartem pół serio... ale jakże prawdziwe.

[Obrazek: madrosci-zyciowe_67032.gif]

Najważniejsza rzecz to trzymać się i wciąż szukać, szukać twórczych dróg, szukać samotności, szukać czasu na bycie i działanie, szukać sensu istnienia; trzeba trwać, bo dzika natura daje obietnice, że po zimie zawsze nadchodzi wiosna.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
20-03-2014, 21:04:49
Post: #20
RE: Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
[Obrazek: k,NjU4ODAwNzQsNDYwOTYxMzE%3D,f,kiedy_koc...cG_big.jpg]

Ale to tak juz bywa ... [Obrazek: 06-sad.png]

To ludzie, a nie podróże statkiem, przyprawiają mnie o chorobę morską.
Ale obawiam się, że nauka jeszcze nie znalazła lekarstwa na tę dolegliwość.

Umberto Eco
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
20-03-2014, 21:27:35
Post: #21
RE: Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
(18-03-2014 23:54:23)rastar napisał(a):  ...A takiej osobie raczej trudno spojrzec w przyszłość uśmiechnąć sie i powiedzieć, ok bedzie dobrze było mineło, tak miało być.

Dobrze napisane :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
20-03-2014, 22:11:09
Post: #22
RE: Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
Niestety - rozstania - kazdy z nas to przezywal/przezywa/bedzie przezywal ...

Nie ma na to lekarstwa ... nie ma slow pocieszen ...
przez to doswiadczenie trzeba przejsc, pogodzic sie z tym.
Uwazam, ze po ochlonieciu nalezy dokladnie wszystko przeanalizowac i poszukac przyczyny ... czesto - choc nie zawsze - znajdujemy ja w sobie ... wowczas nadchodzi czas, by zaczac zmiany - od siebie ...

[Obrazek: z_wierszykiem.gif]

To ludzie, a nie podróże statkiem, przyprawiają mnie o chorobę morską.
Ale obawiam się, że nauka jeszcze nie znalazła lekarstwa na tę dolegliwość.

Umberto Eco
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
21-03-2014, 09:38:40
Post: #23
RE: Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
Tu się nie ma co rozpisywać, to trzeba samemu przeżyć i ...przeżyć.

To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
21-03-2014, 11:08:15
Post: #24
RE: Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
Ja prosze o szczera odpowiedz.
Ike z osob tutaj to rozstanie ,utrate przezylo a ile wali scieme i koloryzuje.
Bo widze ze duzo osob ma do tego sklonnosci bo watku ..ying yang kobieta i mezczyzna.
Nie bede pokazywał palcami.
Ale prosze o rozwage, fajnie podyskutować ale az czasem przykro pisać taki makaron na uszy....
Pozdrawiam
Zacytuj ten post w odpowiedzi
21-03-2014, 12:44:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-03-2014 12:50:15 przez Strix.)
Post: #25
RE: Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
ja podnoszę rękę do góry.
Z moim mężem rozstawaliśmy się i schodziliśmy... trwało to kilka ładnych latek... aż w końcu się pobraliśmy i żyjemy sobie tak, o... owszem nieraz zaliczamy doliny, i mam ochotę sb pójść gdzie pieprz rośnie i on pewnie też, ale wówczas byłoby to wygodnictwo...

Gdy się rozchodziliśmy, zaliczałam straszne doły, wpędzałam się w pułapkę smutku, aż do chwili gdy sb uzmysłowiłam wolność uczuć... to szczęście o którym pisałam... zmieniłam nastawienie, spojrzenie na nas... pogodziłam się z zaistniałym stanem... bo ileż można tracić czasu? Jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki, zniknęliśmy sb z pola widzenia... były inne związki... ale tęsknota serca pozostała...do czasu... teraz już żyjemy sobie gdzieś tam, zawieszeni we własnym świecie uczuć...Angel
To jedno z moich ważniejszych doświadczeń.

Drugie to śmierć dla mnie bardzo ważnej osoby... z jej odejściem nie mogłam się pogodzić kilkanaście lat... już jako dorosła kobieta uzmysłowiłam sobie pewne rzeczy... nie ukrywam, to była najcięższa jak na razie próba mojego dotychczasowego życia. Z której myślę, wyszłam obronną ręką.

Zarówno doświadczenie pierwsze jak i drugie nauczyło mnie wiele, mianowicie radości w docenianiu tego co jest, i dziękowaniu za zaistniały stan.:shy:

Najważniejsza rzecz to trzymać się i wciąż szukać, szukać twórczych dróg, szukać samotności, szukać czasu na bycie i działanie, szukać sensu istnienia; trzeba trwać, bo dzika natura daje obietnice, że po zimie zawsze nadchodzi wiosna.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi



21-03-2014, 13:30:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-03-2014 13:47:45 przez infedro7 ♡.)
Post: #26
RE: Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
(21-03-2014 11:08:15)rastar napisał(a):  Ja prosze o szczera odpowiedz.
Ike z osob tutaj to rozstanie ,utrate przezylo a ile wali scieme i koloryzuje.
Bo widze ze duzo osob ma do tego sklonnosci bo watku ..ying yang kobieta i mezczyzna.
Nie bede pokazywał palcami.
Ale prosze o rozwage, fajnie podyskutować ale az czasem przykro pisać taki makaron na uszy....
Pozdrawiam

- hmm... to dobrze Rast ze nie pokazujesz palcami... :D
- a watek "KiM Yi/Ya", sobie płynie własnym torem... i jeszcze nawet nie jest w 1/3 tego czym w zamiarze 'ma być'... , wiec każdy wypowiada się tam, tak jak umie... i mnie zupełnie to nie przeszkadza... :D
- wiec było by miło jakby Pan powstrzymywał się od własnych ocen, na miarę jedynie własnych iluzji... ;)
- pozdrawiam... :)



---dużo Miłości życzę... infe7

Bo Kto szuka ... Ten znajdzie... !!!:)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
21-03-2014, 13:38:13
Post: #27
RE: Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
No tak ale mimo wszystko to piertwsze doswiadczenie to nie utrata jednak kogoś...to taka wegetacja moim zdaniem i pogodzenie się z losem.
ale moge się mylić, i z drugiej strony wróciliscie do siebie, więc to nie całkiem rozstanie.
co do drugiego dowiadczenia, to cóż bardziej pobłażliwie patrzę na śmierć,
jakoś zawsze ją akceptowałem przynajmniej w tych wypadkach które dotknęły mnie bezpośrednio, nie mowie ze jestem na nią znieczólony ale jakoś jako fakt dokonany była łatwiejsza dla mnie do zaakceptowania.
Natomiast mniej mi się to udaje z rzyjącymi, jakoś przeraza mnie znieczólica i obojętność , ludzka jakby na nią nie spojrzeć czy jest ona nazywana odpornością, czy ucieczką, człowiek zawsze sobie znajdzie jakąs nazwę.
Ja zawsze wolałem zyc prawdziwie, jakoś nie idzie mi udawanie uczuć , albo kochanie na pół gwizdka, ale mówię o sobie, może niektórzy tak potrafią, i nie oceniam, pisze z tej perspektywy o sobie.
W dalszym tokiu jesli mowimy o rozstaniu, to trzymam się tego co napisałem,
nie łatwo być odrzuconym przez kogoś kogo się kocha, i niech sobie k,azdy mowi te swoje mądrosci, o patrzeniu z daleka, docenianiu i godzeniu się z losem, szukaniu perspektyw ..to mi to nie pasuje ani troche, no ale moze niedojrzałem do tego albo poprostu nie potrafie , tak jak powiedziałem kochac troche.
zgodze się tylko co do perspektywy czasu, to tak pozwala pogodzić się z pewnymi sprawami.
(21-03-2014 13:30:27)infedro 7 napisał(a):  - hmm... to dobrze Rast ze nie pokazujesz palcami... :D
- a watek "KiM Yi/Ya", sobie płynie własnym torem... i jeszcze nawet nie jest w 1/3 tego czym w zamiarze 'ma być'... , wiec każdy wypowiada się tam, tak jak umie... i mnie zupełnie to nie przeszkadza... :D
- wiec było by miło jakby Pan powstrzymywał się od własnych ocen, na miarę jedynie własnych iluzji... ;)
- pozdrawiam... :)


---dużo Miłości życzę... infe7
mi miłosci nie brakuje drogi infe...
a co do mojej uwagi to przepraszam ale jako uczestnik forum, i zwolennnik szczerej dyskusji to nie moge czytać jak tam to wszystko przesłodzone i zniekształcone jest, instant tak jak powiedziałem szczerej i prawdziwej wypowiedzi.
i przepraszam ale musiałem zwrócić uwagę bo niektóre wypowiedzi godzą w moją i autorów inteligencje....emocjonalną :)
Pozdrawiam również ,,,serdecznie dodam...:D
Zacytuj ten post w odpowiedzi
21-03-2014, 16:01:16
Post: #28
RE: Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
(21-03-2014 13:38:13)rastar napisał(a):  No tak ale mimo wszystko to piertwsze doswiadczenie to nie utrata jednak kogoś...to taka wegetacja moim zdaniem i pogodzenie się z losem.
ale moge się mylić, i z drugiej strony wróciliscie do siebie, więc to nie całkiem rozstanie.
co do drugiego dowiadczenia, to cóż bardziej pobłażliwie patrzę na śmierć,
jakoś zawsze ją akceptowałem przynajmniej w tych wypadkach które dotknęły mnie bezpośrednio, nie mowie ze jestem na nią znieczólony ale jakoś jako fakt dokonany była łatwiejsza dla mnie do zaakceptowania.
Natomiast mniej mi się to udaje z rzyjącymi, jakoś przeraza mnie znieczólica i obojętność , ludzka jakby na nią nie spojrzeć czy jest ona nazywana odpornością, czy ucieczką, człowiek zawsze sobie znajdzie jakąs nazwę.
Ja zawsze wolałem zyc prawdziwie, jakoś nie idzie mi udawanie uczuć , albo kochanie na pół gwizdka, ale mówię o sobie, może niektórzy tak potrafią, i nie oceniam, pisze z tej perspektywy o sobie.
W dalszym tokiu jesli mowimy o rozstaniu, to trzymam się tego co napisałem,
nie łatwo być odrzuconym przez kogoś kogo się kocha, i niech sobie k,azdy mowi te swoje mądrosci, o patrzeniu z daleka, docenianiu i godzeniu się z losem, szukaniu perspektyw ..to mi to nie pasuje ani troche, no ale moze niedojrzałem do tego albo poprostu nie potrafie , tak jak powiedziałem kochac troche.
zgodze się tylko co do perspektywy czasu, to tak pozwala pogodzić się z pewnymi sprawami.

Rastar, co ma z tym wspólnego to, że wróciliśmy...i przez to dyskwalifikujesz to moje doświadczenie? To, że wróciliśmy do siebie to w Tw mniemaniu kochanie na pół gwizdka?-chyba, że źle to rozumuje... zresztą nie ważne.... ważne jest to, że cierpiałam... potwornie... nawet gdy życie ułożyłam sb z kimś zupełnie obcym. Cierpiałam, w nowym związku z nowym partnerem, dopóty nie zdałam sobie sprawy, że swoje już przeszłam, dałam sobie czas i przetransformowałam rozpacz...czasem lepiej pogodzić się ze stratą, niż walczyć bez sensu... czasem trzeba umieć sb powiedzieć dość! bo w przeciwnym razie, wychodzisz an egoistę, dla którego nie ważne są uczucia drugiej osoby... podlatuje troszkę patologią miłości: ja czuję że powinniśmy być, a druga osoba ma to w poszanowaniu lub odwrotność... będę walczył o zwiazek- zatruwając swoje i kogoś jeszcze życie... sorki, ale chyba nie na tym też rzecz polega?!

Ze śmiercią jestem pogodzona, zawsze byłam, ale pewnych rzeczy nie można przeskoczyć...
może podam Ci drastyczny przykład- tylko teoretyzuję- masz np. dziecko, żonę, któreś z nich wpada w objęcia Pana Śmierci- też będziesz z tym pogodzony, łatwe będzie Ci to zaakceptować? nie wydaje mi się...

Najważniejsza rzecz to trzymać się i wciąż szukać, szukać twórczych dróg, szukać samotności, szukać czasu na bycie i działanie, szukać sensu istnienia; trzeba trwać, bo dzika natura daje obietnice, że po zimie zawsze nadchodzi wiosna.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
21-03-2014, 16:04:27
Post: #29
RE: Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
No nie całkiem żłe zrozumiałaś. mowiłem ze nie oceniam pisze ze swojej perspektywy.
no i tak jak powiedziałem z ta smiercią która mnie osobiście dotknęła, nie teroretyzuje dalej.
Zacytuj ten post w odpowiedzi
21-03-2014, 16:06:32
Post: #30
RE: Utrata bliskiej/kochanej osoby-rozstanie....
Ras, wiem że nie oceniasz... ale proszę powiedz co w Tw rozumowaniu znaczy kochać na pół gwizdka?- rozstawać się i wracać czy jak... bo chyba zgubiłam gdzies po drodze sens Tych Tw słów.

Najważniejsza rzecz to trzymać się i wciąż szukać, szukać twórczych dróg, szukać samotności, szukać czasu na bycie i działanie, szukać sensu istnienia; trzeba trwać, bo dzika natura daje obietnice, że po zimie zawsze nadchodzi wiosna.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz