Wróżymy tylko osobom pełnoletnim - REGULAMIN PRÓŚB O WRÓŻBĘ - Kliknij i przeczytaj koniecznie!

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 2 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
17-07-2014, 21:27:50
Post: #16
RE: Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
Jestem :
Cytat:Uwierz mi - te wnuczki NIGDY tego nie zapomną - na poziomie ducha tego się nigdy nie zapomina.
nawet jeśli umysł ucieknie na jakiś czas, to potem to wróci, to taki korzeń, który został w ich duszy, głęboko.
tego się po prostu nie da zapomnieć....

Tak ... to jest prawdziwa Ezoteryka serc i uczuc ...

To ludzie, a nie podróże statkiem, przyprawiają mnie o chorobę morską.
Ale obawiam się, że nauka jeszcze nie znalazła lekarstwa na tę dolegliwość.

Umberto Eco
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
05-09-2014, 10:40:56
Post: #17
RE: Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
„Babciu, czy boisz się, że umrzesz?”

– Babciu, czy boisz się, że umrzesz?
– Kto, ja? Czy sie boje, ze umre?
Co za pytanie! Mam dopiero 60 lat…
Ale wedlug mojej czteroletniej wnusi najwyrazniej jestem już bardzo stara.
Tak czy inaczej, nie boje sie, ze umre ...
To moze dziwne, ale w moim wieku rzadko boimy sie smierci.
To, co naprawde mnie przeraza, to ... zycie ...
... w samotnosci w jakims domu opieki,
… z Alzheimerem,
… uzalezniona od pomocy innych, pozbawiona wzroku czy sluchu.

Takie leki nie pozwalaja mi zasnac i dopadaja mnie, gdy się przebudze ...
od czzasu do czasu ...

To dotyczy chyba kazdej Babci ...

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcQarJtt3ewzFjEWj-Pk_lM...CCqHzHiWGc]

To ludzie, a nie podróże statkiem, przyprawiają mnie o chorobę morską.
Ale obawiam się, że nauka jeszcze nie znalazła lekarstwa na tę dolegliwość.

Umberto Eco
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi



25-11-2014, 12:07:03
Post: #18
RE: Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
Nasza Babcia umie tyle,
Że uwierzyć trudno w to
Czego dotknie się , za chwilę
Jak zegarek będzie szło.
Babcia jest jak dobra wróżka
Co otwiera bajkom drzwi.
Bo gdy kładzie nas do łóżka
Mamy potem piękne sny.
Babcia wszystko zrobi dla nas
Z jej pomocy każdy rad.
Babcia strasznie jest kochana.
Więc niech żyje nam sto lat!

Pomyslmy o Naszych Babciach - zblizaja sie Swieta

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcTNa8xLnSI4GFbF2qnsMo9...d4zQ66ZNCg]


To ludzie, a nie podróże statkiem, przyprawiają mnie o chorobę morską.
Ale obawiam się, że nauka jeszcze nie znalazła lekarstwa na tę dolegliwość.

Umberto Eco
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
25-11-2014, 12:50:59
Post: #19
RE: Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
Moja babcia - Wanda - zmarła w 1973r. jak miałem 11 lat ...
I to była naprawdę jedna z bardzo z nielicznych kobiet w moim życiu ( może jedyna ? - :s ), która mnie wspierała, dała sporo serca, wychowała i dużo poświęciła ...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
25-11-2014, 13:09:36
Post: #20
RE: Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
Nasze Babcie wielokroc maja miejsce w naszych sercach na zawsze ...
i to jest piekne.
Ja swojej Babci zawdzieczam wprowadzenie do zielarstwa, poczatki ezoteryki :)
Pamietam, jak przystawialam Jej pijawki by wykonaly "upust krwi" ...
Pamietam wiele o mozliwosciach uzdrawiania sie samemu ...
Dzieki mojej Babci ...

[Obrazek: k,ODQwNjkzOTQsNTExOTQwOTQ=,f,054_WT_orig.gif]

To ludzie, a nie podróże statkiem, przyprawiają mnie o chorobę morską.
Ale obawiam się, że nauka jeszcze nie znalazła lekarstwa na tę dolegliwość.

Umberto Eco
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
25-11-2014, 14:30:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-11-2014 14:32:57 przez Jola..)
Post: #21
RE: Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
Niedawno miałam okazję wysłuchać wynurzeń pewnej babci, oraz jej męża czyli dziadka, o tym, że wnuczęta są po to, by dziadkowie je kochali i rozpieszczali, i tak też robią, są młodzi jeszcze, pełni sił i energii, kiedy tylko mogą zajmują się dzieciakami.
Wygląda, że to po prostu lubią i temu się też poświęcają.

Pozdrawiam
Jola
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
25-11-2014, 14:37:14
Post: #22
RE: Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
Tak, Jolu ...
tak wlasnie wiele "dziadkow" mowi i tak postepuje.
Ja zauwazylam natomiast, ze wnuczeta lgna do Babci czy Dziadka
do 12-13 roku zycia.
Pozniej juz zaczynaja sie pierwsze podkochiwania sie,
scislejsze grono kolezenskie, ktore ma podobne zainteresowania,
a Babcia i Dziadek - oj ! dopiero sa kochani -
jak przychodza urodzinki, imieninki, swieta ...
lub jak sie czegos bardzo potrzebuje.

[Obrazek: k,ODQwNjkzOTQsNTExOTQwOTQ=,f,002_Rk_orig.gif]

To ludzie, a nie podróże statkiem, przyprawiają mnie o chorobę morską.
Ale obawiam się, że nauka jeszcze nie znalazła lekarstwa na tę dolegliwość.

Umberto Eco
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
25-11-2014, 14:53:58
Post: #23
RE: Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
W przypadku, o którym piszę, z ich strony jest trochę egoizmu, tak to odbieram.
Rodzice przecież mogą mieć inny pogląd na wychowanie swoich pociech, zarzewie konfliktu jest więc możliwe.
Każdy coś tam lubi, ci akurat zajmowanie się dziećmi a czy im to się 'zwróci' w przyszłości, trudno przewidzieć.

Pozdrawiam
Jola
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
25-11-2014, 15:21:31
Post: #24
RE: Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
Zgadza sie :) - to jest "Dziadkowy" egoizm.
Takze znam ludzi, ktorzy w ten sposob postepuja.
Jesli sie rodzice dzieci odezwa, wowczas pada :
"Rodzice sa od wychowywania, dziadkowie od rozpieszczania :)"
Burza gotowa :)
a dzieci - chetnie z tego wyciagaja korzysci - dla siebie :)

To ludzie, a nie podróże statkiem, przyprawiają mnie o chorobę morską.
Ale obawiam się, że nauka jeszcze nie znalazła lekarstwa na tę dolegliwość.

Umberto Eco
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
27-11-2014, 06:07:42
Post: #25
RE: Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
Otóż to, miłość bezwarunkowa demoralizuje bezwarunkowo.
Nie tylko patologia w rodzinie może powodować takie skutki.
Dwie strony medalu.
Jeśli z takich dysfunkcyjnych rodzin, jednych i drugich, wyjdą osoby, które będą sobie choćby emocjonalnie dobrze radzić w społeczeństwie, a społ z nimi - można powiedzieć, że naprawdę zawdzięczają to sobie samym, pomimo wysiłków rodzicielskich, zmierzających w przeciwnym kierunku, wyszli na ludzi, jak to się mówi.

Pozdrawiam
Jola
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi



04-12-2014, 17:11:07
Post: #26
RE: Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
Pozwole sobie wkleic pewne opowiadanie,
dosc dlugie, ale jesli kogos temat interesuje -
czy to ze strony babci-dziadka, czy tez dzieci-rodzicow,
warto go przeczytac. [Obrazek: zhm.gif]

[Obrazek: depositphotos_43424593-Babcia-i-wnuczek.jpg]

Cytat:Hanna: - Coś wam powiem. Pracuję u córki. Opiekuję się wnuczkiem.
Biorę za to pieniądze.

Pierwszy dzień miałam taki: wstałam rano, wyszykowałam się, wsiadłam do metra. Pojechałam do Maksia. Zdenerwowana, przejęta. Długo nie chciałam przystać na propozycję córki, ale potrzebowałam pracy. Pół roku temu straciłam swoją. Córka mówiła, że jeśli się nie zgodzę i tak kogoś zatrudni. Wraca do firmy, musi mieć osobę do dziecka. Woli, bym to ja pracowała jako opiekunka niż osoba obca. Zastanawiałam się, co robić. Uważałam, że to niewłaściwe.


Magda: - Codziennie dzwoniłam i przekonywałam mamę. Tak przez miesiąc. Nie rozumiałam tych obiekcji. To normalna i ciężka praca, od 8 do 17. Na pełnych obrotach. Co innego zostać z dzieckiem na godzinę, a co innego być z nim codziennie przez osiem, dziewięć godzin. Wiem, jak dziecko potrafi wymęczyć. Chciałam, by osoba, która się nim zajmie, dostawała za to pieniądze. Po prostu. Uważałam, że nie ma lepszego rozwiązania. Babcia kocha wnuki, wnuki kochają babcię. Mama nie ma pracy, ja potrzebuję niani, prawo pozwala zatrudnić ją jako opiekunkę. Co w tym złego, czego tu się bać?

Hanna: - Zanim się zgodziłam, ustaliłyśmy zasady gry. Nie sprzątam, nie piorę, nie myję podłóg, zlewów, szafek. Zajmuję się wyłącznie wnuczkiem. Jasno określiłyśmy, na czym będzie wyglądała codzienna opieka: karmienie, zabawa, spacery, obiadki. Niby to, co zwykle robię, kiedy do niego przyjeżdżam, ale granice wyraźnie zaznaczone, wypowiedziane. Córka z dnia na dzień stała się moją szefową. Będzie mi płaciła. Będzie egzekwowała. Dziwnie mi z tym było. Uwierało. Co sobie pomyśli zięć i jego rodzina? Co pomyśli druga babcia, która za opiekę nie bierze pieniędzy? I czy taki układ nie zmieni naszych relacji?

Co mówić ludziom

Hanna zaczęła u córki od poniedziałku. Ubrała wnuczka, nakarmiła, pobawili się trochę i wyszła z nim na spacer. Przed blokiem spotkała sąsiadkę. Od razu pytania: a gdzie mama, aha do pracy wróciła, a dawno, a do której pracuje, to wiadomo, wnuczkiem babcia się zajęła, taka kolej rzeczy. Hanna przeprosiła, udała, że się spieszy. Nie miała ochoty, by sąsiadka wiedziała, że za opiekę nad wnuczkiem bierze pieniądze.

- Babci jednak nie wypada - pomyślała. Magda wróciła z pracy i zapytała, czemu nie chce, by inni wiedzieli, że u niej pracuję. Żaden wstyd. Przecież to normalna i w dodatku ciężka praca. Hanna wzruszyła ramionami.

- Tak trudno zrozumieć, że nie chcę być oceniana? - powiedziała.

Po spotkaniu sąsiadki Hanna zaczęła się zastanawiać, co ma mówić ludziom. Jak to wytłumaczyć. A może wcale nie tłumaczyć? Nie wiedziała, czego się może spodziewać: braku zrozumienia, potępienia?

- Pokutowało we mnie przeświadczenie, że to rodzice powinni pomagać dzieciom. Trzeciego dnia pracy u córki wzięłam rano gazetę do ręki i popatrzyłam, co w ofertach dla mnie. 59 lat, praca w handlu. Niewiele - opowiada. - Nie to, że chciałam się wycofać, chciałam się chyba bardziej utwierdzić, że nie mam innego wyjścia.

Pod koniec tygodnia Maks nabił sobie guza. Głupia sytuacja. Hanna poczuła, że musi się wytłumaczyć Magdzie. Przecież chciała, by była z niej zadowolona.

- Uważasz, że mogłabym za coś takiego na kogoś być zła? Przecież to mogło zdarzyć się każdemu - powiedziała Magda.

Hanna: - Sama nie wiem, po co mi to poczucie winy było.

Weekend Hanna ma zawsze wolny. Nie pracuje w święta. Pierwszą pensję odebrała po miesiącu. Tyle, ile płaci się opiekunkom na warszawskim rynku - dwa tysiące.

- Po długim czasie bez pracy ucieszyłam się, że wreszcie mam pieniądze. Trochę mnie krępowało, że to od córki. Nie potrafiłam tej pracy traktować poważnie. Nie pójdę przecież do koleżanek i nie powiem: ej, słuchajcie, jaką fajną pracę dostałam. Jakoś nie mogło mi to przez gardło przejść - mówi.

Hannie cały czas nie dawało spokoju poczucie winy. Postanowiła je zagłuszyć. Codziennie coś kupowała wnuczkowi. Przyjeżdżała z książeczkami, naklejkami, a to gazetka, a to ciasteczka. Robiła też zakupy: lepsze pieczywo, lepsza wędlina, serki dla Maksia. Chciała zwrócić w ten sposób pieniądze.

- Nie po to jest pensja, żeby ją oddawać, przestań na nas wydawać - złościła się Magda. - Dla mnie ta sytuacja jest jasna. Wykonujesz pracę, która nie wiem czemu, ma być nieodpłatna. Na szczęście można ją docenić, zarejestrować cię, ubezpieczyć. Stworzono nam takie warunki. Dlaczego możemy płacić obcym, których zatrudniamy do opieki, a mamy się wzdrygać przed płaceniem swoim?

Hanna pracuje u córki od pięciu miesięcy. Po trzech powiedziała:

- Idę dziś kupić fajną bluzkę, tyle już pracuję, nic sobie jeszcze nie kupiłam.

Pierwszy raz użyła słowa ''pracuję''. A potem kupiła tę bluzkę. Potem drugą, spodnie. Za pieniądze, które zarobiła.

Na trzy domy

Z badań wyszło jej tak: młodość ma swoje przywileje, starość wiąże się z pewnymi ograniczeniami. ''Prawdziwa babcia'' to osoba oddana rodzinie, zawsze gotowa do pomocy i niezawodna" - napisała w swojej pracy Agata Urbanik, socjolożka. Badała kobiety w wieku okołosenioralnym, ich stosunek do własnej starości oraz do starości w ogóle.

W jednym z badań pogrupowała kobiety ze względu na sposób spędzania czasu wolnego - tradycyjny oraz indywidualistyczny. Indywidualistyczny oznaczał skupienie się przede wszystkim na sobie i swoich potrzebach. Tradycyjny wiązał się z poświęceniem większości czasu rodzinie, zajęciom domowym. Respondentki z drugiej grupy przedstawiały się przede wszystkim jako zaradne, oszczędne gospodynie, które potrafią zadbać o dom i dobrze zaopiekować się rodziną.

Jakie mają wyobrażenia? Jakie oczekiwania? Ich wypowiedzi socjolożka zanotowała:

''Synowa na gardło zapadła i w domu jest, tak że dali mi trochę wolności''

''Jestem 16 lat na emeryturze. I jeszcze miesiąca nie miałam, żebym siedziała w domu. Dawniej to chodziłam do rodziców, teściowi pomagałam. Potem chodziłam do synowej pomagać, teraz do syna. Sobotę miałam wolną, to syn mój mówi Mamo, mama mi zrobi pierogów".

''Jak przeszłam na emeryturę, to sobie za dużo narzuciłam pracy. Choroba mamy, chłopaki nie były jeszcze żonate. Dwa, trzy domy miałam do oporządzenia''.

''Śmieję się, że miłości i wyjazdów na starość nie trzeba odkładać''

''A jeszcze najmniej dziesięć lat to muszę się wnuczkami zaopiekować, a później to nie wiem. Pokój mam u syna obiecany. Ale nie wiem... Chciałabym u siebie, jak najdłużej u siebie, żeby nie być zależna".

A potem Agata Urbanik napisała: ''Nigdy tak bardzo, jak w tym momencie życia, kobieta nie oddaje się niemal w całości funkcjom opiekuńczym. Bycie babcią jest wtedy rodzajem służby. Kobiety, które były w grupie tradycyjnej, przedstawiały się jako oszczędne, zaradne gospodynie, które dobrze potrafią zadbać o dom i dobrze zaopiekować się rodziną. Życie na emeryturze podporządkowane jest domownikom. Ciągle kimś się opiekują".

Dorosłe dzieci często korzystają z pomocy swoich matek. Niektórzy mają w stosunku do nich roszczenia. Kobiety opiekują się nie tylko wnukami, ale też swoimi rodzicami. Są podwójnie obciążone. Troszczą się przede wszystkim o dobro najbliższych.

Pieniądze, dobra materialne nie są dla nich tak istotne, oby tylko wystarczyło na skromne utrzymanie, a ewentualne nadwyżki (pytano je o ewentualną wygraną w totka lub znacznie podwyższoną emeryturę) przeznaczyłyby bez wahania dla wnuków i dzieci: ''Jak te wszystkie głupie babcie, rozdałabym wnukom", ''Kupowałabym coś dzieciom, wnukom. Doszłam do wniosku, że sobie już kupować nie warto, ''Zawsze dla dzieci".

Rodzina nieodmiennie stanowiła punkt odniesienia i środek ciężkości ich relacji, do którego ciążyły wszystkie działania i plany.

Przyśni się praca

Małgorzata: - Mam dwóch wnuków, ale na co dzień zajmuję się jednym, młodszym. Zrezygnowałam z pracy, by przy nim być. W tej chwili skończył dwa latka, opiekuję się nim już ponad rok. Najpierw byłam na tzw. pół etatu, by córka mogła wrócić do pracy na pół etatu. A od listopada zeszłego roku jestem na cały etat. Mieszkamy niedaleko siebie, autobusem jadę pięć minut. Nie tracę czasu na dojazdy.

Małgorzata pracowała do 62. roku życia. Mogłaby dłużej: sprawdzała się, kierownicze stanowisko, dobrze płatne, w biurze zarządu dużej firmy. Praca szalenie interesująca, jak mówi. Karierę zostawiła z dnia na dzień.

- Nie musiałam rezygnować z pracy, uznałam jednak, że to dobry czas na rodzinę. Dla mnie było oczywiste: wnuczek przychodzi na świat, ja przechodzę do opieki nad nim. Poszłam na emeryturę. Finansowo bardzo na tym straciłam, nie ma co kryć. Jasne, mogliśmy zatrudnić nianię. Praca dawała mi satysfakcję, ale z drugiej strony, ile można - opowiada.

Małgorzata przyjeżdża do wnuczka codziennie o 7.30, wychodzi przed 16. Jeśli trzeba jechać z nim do lekarza, zawsze jest gotowa. Spacery, gotowanie, zmiana pieluszek, usypianie, zabawianie, ciężko jest, ale wszystko da się pogodzić. Stara się, by wnuczek spędził dzień jak najlepiej. Jest dyspozycyjna, zaangażowana, kreatywna. Czasem wraca do domu bardzo zmęczona. Praca przy dziecku jest wymagająca i ciężka, trzeba mieć oczy dookoła głowy. Powymyślać rozwijające zabawy, żeby mieć poczucie, że nie zmarnowało się czasu.

Czy sprząta czasem u córki? Jak jest prasowanie, odkurzanie, to tak, pomoże. Nie oczekuje niczego w zamian. Wnuczkiem opiekuje się z pełnym oddaniem.

- Moje życie bardzo się zmieniło. Przyznaję, nie było mi łatwo, odchodziłam z firmy żalem, tyle lat pracowałam, wiadomo. Wszyscy bardzo się dziwili. Namawiali mnie, żebym dała spokój i nie poświęcała pracy. Nie wierzyli, że zdecyduję się odejść. Nie chciałam jednak, by córka zatrudniała nianię. Babcia jest pewna, nieoceniona, nikt jej nie zastąpi. Był czas na pracę, jest czas na wnuczka. Nie mogłam pozwolić, by córka wypadła z rynku pracy. Moje relacje z córką? Bardzo dobre, jesteśmy jak przyjaciółki. Ona też mnie namawiała, żebym nie rezygnowała z pracy. Mówiła, że załatwią żłobek. Nie wyobrażałam sobie tego. Moje dzieci były sześć lat ze mną. Nic tego nie zastąpi - opowiada.

Opieka nad wnuczkiem daje Małgorzacie ogromną satysfakcję. To rekompensuje wszystko: fakt, że rzuciła pracę, każde zmęczenie.

Jak córka z zięciem chcą wyjść w weekend do kina, zawsze mogą na nią liczyć. Nie bierze za to pieniędzy. Nie wyobraża sobie, by córka zatrudniła ją jako opiekunkę i płaciła. W ogóle nie brała tego pod uwagę. Owszem, słyszała, że prawo daje takie możliwości, ale one nie skorzystają z tego.

- Nawet jak zabieram wnuczka na wakacje, nie biorę od dzieci pieniędzy. Robię to z radością. Pomagam dzieciom. To czysta przyjemność, radość i szczęście. To mi wystarcza - tłumaczy.

Za swoją dawną pracą nie tęskni. Czasem tylko jej się śni.

Rozmowa z Patrycją Dołowy, wiceprezeską Fundacji MaMa

Dlaczego babcie bronią się przed tym, żeby brać pieniądze od dzieci?

To jest kulturowy zaprzęg. Kobiety są przygotowywane do tego, żeby pracę domową wykonywać nieodpłatnie i takie przekonanie jest bardzo silnie wdrukowane w nasze zachowania.

Jedna z moich bohaterek wstydziła się przyznać sąsiadce, że pracuje u córki jako niania.

Bo się bała, że zostanie za to źle potraktowana i oceniona. Podejrzewam, że zanim oswoiła się z sytuacją, długo ją przepracowywała. Gdy były robione badania kobiet, które wykonują nieodpłatną pracę domową, zadano im pytanie: czy swoją domową pracę chciałabyś wykonywać za pieniądze? Większość odpowiedziała, że nie wzięłaby za to ani grosza.

Dlaczego?

Bo czułyby się jak sprzątaczki. To by je dyskredytowało w oczach innych. Uważały, że prace domowe powinny wykonywać za darmo, z miłości do rodziny. To właśnie ten kulturowy zaprzęg. A druga sprawa: miałyby poczucie, że są sprawdzane z tej pracy. To były główne dwa argumenty, których kobiety używały, kiedy tłumaczyły, dlaczego nie chcą brać zapłaty za pracę domową. Babcie mają wdrukowane, że muszą się wnukami zajmować i tego właśnie się po nich spodziewa społeczeństwo. Nieraz słyszałam takie oceny: a, to zła babcia, bo jest na emeryturze, ale zamiast zająć się wnukami, jeździ sobie po świecie. Jedna musi się tłumaczyć, bo bierze pieniądze za pracę przy dziecku, a druga, że jest na emeryturze i ma ochotę zająć się sobą, a nie wnukami.

Przyznam się, że ja także miałam roszczenia wobec babci moich dzieci. Myślałam: to oczywiste, ja wracam po wychowawczym do pracy, a babcia przyjdzie do chłopców. Powiedziałam jej o tym i dopiero potem dotarło do mnie, że ona może mieć inne plany.

A widzisz.

Często planujemy za babcie, prawda?

Tak. Zapominamy, że nasze mamy odchowały już dzieci, opiekowały się też swoimi rodzicami, a my jeszcze wymagamy, by zajmowały się wnukami. I często je oceniamy: babcia nie sprawdza się w swojej roli, bo woli wyjść do kina, niż przyjść do wnuków. Babcia kulturowo jest przypisana opiece nad dziećmi.

Powinniśmy płacić babciom za ich pracę?

Moim zdaniem powinniśmy. Trzeba docenić pracę babci jako opiekunki. Jeśli prawo daje taką możliwość i stać nas na nią, to czemu nie? I nie chodzi o to, by teraz wszystkim za wszystko płacić, budować kulturę pieniądza. Chodzi mi o coś innego: mężczyzna, czego w kulturze nie zrobi, uważa, że należy mu za to zapłacić. Mężczyźni nie wykonują prac jako opiekunki dzieci, bo prace te były od wieków przypisane kobietom, jako nieodpłatne. A dlaczego kobieta za bardzo ciężką pracę ma być niedoceniona?

Tu dochodzi jeszcze coś: uważa się, że zatrudnianie swojej rodziny jest nie w porządku.

Tak, bo rodzina powinna wyłącznie pomagać. To takie pomieszanie myślenia. Ufasz tej bliskiej osobie najbardziej i nie możesz jej jednocześnie zatrudnić, bo sumienie - twoje i i jej - nie pozwala.

Absurdem jest, że nie płacimy babci, a płacimy komuś obcemu.

Można przełamać te stereotypy?

Tak, ale trzeba to połączyć z kampanią społeczną na temat ustawy żłobkowej (na mocy tej ustawy od 2011 roku można zatrudniać babcie jako opiekunki dzieci do trzeciego roku życia). Kiedy w Szwecji wprowadzono urlopy ojcowskie, latami pokazywano pozytywną rolę ojca. Warto pokazać niedocenianą rolę babci: babcia ciężko pracuje, mamy do niej zaufanie, niech więc zarabia. Bardzo dużo kobiet nie podejmie tej pracy, bo będzie bała się opinii społecznej. Choć może ją bardzo lubić. Inna sprawa, że dziadek też może być zatrudniony, ale zawsze mówimy o babciach. Z jednej strony, dzięki tej ustawie, pracę babć można wycenić, docenić, zapłacić. Ale fajnie też pozachęcać i dziadków do pracy. Dziadek też mógłby wziąć za nią pieniądze. I podejrzewam, że on nie byłby za to społecznie potępiony.

Nikablue

Jakie jest Wasze zdanie ? [Obrazek: smile.gif]

Bycie babcia okazuje sie w wielu przypadkach rodzajem słuzby.

Dlaczego babcie bronia sie przed tym, zeby brac pieniadze od dzieci,
jesli dzieci na to stac ?
Tak ... to jest kulturowy zaprzeg.
Kobiety sa przygotowywane do tego, zeby prace domowa wykonywac nieodplatnie i takie przekonanie jest bardzo silnie wdrukowane w nasze zachowania.

Powinnismy placic babciom za ich prace ?
Czy w ogole doceniamy prace babci jako opiekunki ?
Czy nie jest to absurdem, ze nie placimy babci, a placimy komus obcemu ? ...

To ludzie, a nie podróże statkiem, przyprawiają mnie o chorobę morską.
Ale obawiam się, że nauka jeszcze nie znalazła lekarstwa na tę dolegliwość.

Umberto Eco
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
04-12-2014, 17:34:39
Post: #27
RE: Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
Mnie sie dzis pierwszy raz w zyciu przysnila moja babcia, a nie zyje od niecalego roku..zreszta przysnil sie mi tez dzis pierwszy raz Jej ojciec, a moj pradziadek - bardzo fajny sen i jestem zadowolona, ze do mnie przyszedl :-)

Czy byloby dobrze placic babci za opieke? W sumie, jesli babcia nie oplywa w luksusy, a dzieci na to stac, to fajnie by bylo i dobrze miec dzieci, ktore beda wiedzialy jak "zaplacic", zeby nie zepsuc rodzinnej atmosfery :-) Mozna babci zrobic jakis cenniejszy prezent, ofiarowac bon na zakupy bez okazji typu swieta itd. Jest chyba jedno "ale" - nie zdziwmy sie, jesli dorosle wnuki beda chcialy "kasowaly" od babc za pomoc, jak moze za X lat, kiedy to babcia moze byc mniej aktywna chociazby ruchowo.

Ja bardzo duzo zawdzieczam babci - to byla nietypowa babcia - nie piekla ciast, rozwodzila sie kilka razy, byla inspektorem budowlanym....nie sadze, zeby mnie choc troche kochala (numerologiczna 7-ka zreszta, co wiele tlumaczy), ale pare lat temu zdalam sobie sprawe jak wielki miala wplyw (pozytywny) na mnie i nie wyobrazam sobie co by to bylo, gdyby Jej w moim dziecinstwie nie bylo.....dlatego ogolnie - na ogol bez babci, to jak bez reki, albo moze i gorzej moim zdaniem..
Zacytuj ten post w odpowiedzi
21-01-2015, 12:07:45
Post: #28
RE: Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
Dzisiaj Dzien tego najbardziej wykorzystywanego czlonka rodziny - jak ktos Babcie jeszcze ma, albo Babcia jest, to niech cos dzis z tym zrobi :-)
Zacytuj ten post w odpowiedzi
21-01-2015, 13:23:42
Post: #29
RE: Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
Dzisiaj jest Swieto Babci ...

[Obrazek: kwiat-malwy.png]

skladam zyczenia wszystkim (gorszym) Babcim, bo jest Ich bardzo duzo ...
o ktorych wnuczki i wnuki - zapomnialy ...
zycze Im, by w Ich sercach zawsze rozjasnial obraz wnuczat, ktore tak bardzo kochaja ...
by wnuczeta przychodzily do Nich we snie,
w powiewie wiatru, w cieplych kroplach deszczu, w ktorych razem z wnuczetami tanczyly,
czujac sie jak "Nimfa z Elfami" ...
Zycze Im by choroba nigdy nie zatarla obrazu wnuczat w Ich sercach ...



"Istniejemy póki ktoś o nas pamięta "
Stephen Hawking

To ludzie, a nie podróże statkiem, przyprawiają mnie o chorobę morską.
Ale obawiam się, że nauka jeszcze nie znalazła lekarstwa na tę dolegliwość.

Umberto Eco
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
21-01-2015, 13:51:53
Post: #30
RE: Babcia - najbardziej wykorzystywany czlonek rodziny ...
(21-01-2015 13:23:42)Boji napisał(a):  skladam zyczenia wszystkim (gorszym) Babcim, bo jest Ich bardzo duzo ...
o ktorych wnuczki i wnuki - zapomnialy ...

wiesz Boji, poruszyły mnie te życzenia. Nie ma "gorszych" babć, są tylko niedobrzy potomkowie, którzy najzwyczajniej w świecie zapominają.

Oczywiście odrębną kwestią jest, kiedy to wnuczęta nie przepadają za swoimi dziadkami, w myśl przysłowia "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie".

Najważniejsza rzecz to trzymać się i wciąż szukać, szukać twórczych dróg, szukać samotności, szukać czasu na bycie i działanie, szukać sensu istnienia; trzeba trwać, bo dzika natura daje obietnice, że po zimie zawsze nadchodzi wiosna.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz